Reklama

Zamojszczyzna na starych pocztówkach i zdjęciach

"Dwa wiadra do pojenia trzystu cieląt". O trudnym życiu w czasach PRL-u na Zamojszczyźnie: na początku lat 80. ubiegłego wieku

„Miniony rok był w moim przekonaniu — przełomowy, uniknęliśmy wojny domowej. Możemy dziś spokojnie oczekiwać nadchodzącej zimy. Widmo głodu i chłodu już nam nie zagląda w oczy, jak to było w grudniu ubiegłego roku (...)” - oceniał Piotr Bochniak, pracownik zamojskiego „Metalplastu”. „Zapowiedź zawieszenia stanu wojennego w moim przekonaniu jest ryzykowna. Obawiam się, że społeczeństwo nasze jest jeszcze zbyt rozgorączkowane, że emocje biorą górę nad rozsądkiem (…) „Również reforma gospodarcza nie prędko jeszcze przyniesie oczekiwane efekty. Obecnie płace są tak ustawione, że brak motywacji do dobrej pracy. Stałe elementy płac stanowią antybodziec. Na przykład bardziej obecnie opłaci się chorować, niż uczciwie pracować”.

Wspomnienie o poecie. Dzisiaj rocznica wybuchu I wojny światowej

Jakiś czas temu dotarł do mnie wybór wierszy Georga Trakla w opracowaniu Jana Koprowskiego. On także napisał wstęp do tej cennej dla mnie publikacji z 1973 roku (długo tej książki szukałem). Czytamy w nim: „Po wybuchu wojny, w sierpniu 1914 roku (Georg Trakl) został zmobilizowany i w stopniu porucznika wyruszył z innsbrucką kolumną sanitarną na obszar przyfrontowy w ówczesnej Galicji. Po bitwie pod Gródkiem Jagiellońskim musiał opatrzyć 90 ciężko rannych, w warunkach prymitywnych i bez niczyjej pomocy. Było to dla niego wstrząsem tak wielkim, że próbował popełnić samobójstwo”.

"Ziemia jęczy od grzmotów armatnich, szyby pękają, domy dygocą". Początek Wielkiej Wojny we wspomnieniach kobiet

Były sympatyczkami różnych armii. Jednak w ich wspomnieniach można znaleźć współczucie dla wszystkich ofiar wojny, która w latach 1914–1918 przeorała Europę. Kobiety, które stworzyły te zapiski, nigdy się zapewne nie spotkały. Dzisiaj niewiele osób pamięta, o co tak naprawdę walczyły potężne, wielomilionowe armie. Nie pojmowało tego także wiele ówczesnych kobiet, które w powszechnym szaleństwie, panice, strachu, bezradności wobec przetaczającej się jak walec wojennej zawieruchy, potwornych strat – próbowały jednak zachować jakiś zdrowy rozsądek. Dlaczego? Skwitowała to w swoich zapiskach kilkunastoletnia Anna Kahan: „Dla mnie, wojna czy nie, życie jest drogocenne”.

Na pamiątkę zniesienia pańszczyzny w Królestwie Polskim. To jedno z najważniejszych wydarzeń w naszych dziejach!

Ten przedmiot wygląda jakby przez całe lata leżał w ziemi i był wraz z nią przewalany wielokrotnie pługiem. Być może stąd takie rysy i przetarcia. Materiał z którego został wykonany także nie jest zbyt trwały. Jest to prawdopodobnie cynk, chociaż takie medale pamiątkowe wykonywano też z cyny, ale też czasami wybijano w srebrze. Jakiś czas temu udało mi się kupić na targach staroci bardzo zniszczony, rosyjski medal upamiętniający uwłaszczenie chłopów – czyli tak naprawdę zniesienie pańszczyzny – w Królestwie Polskim.

Zamość został odznaczony Orderem Krzyża Grunwaldu III Klasy. Czy ktoś o tym jeszcze pamięta?

Gdy byłem jeszcze dzieciakiem, zdjęcie tego orderu widziałem w wielu miejscach. Jego reprodukcje można było zobaczyć na szkolnych gazetkach ściennych, a także w lokalnych gazetach czy książkach (np. na całej, jedynej kolorowej stronie albumu „Zamojszczyzna. Kronika walki i pracy 1939-1969). To Order Krzyża Grunwaldu III klasy. To wysokie odznaczenie zostało przyznane w 1946 roku… Zamościowi „za wkład w walce o wyzwolenie narodowe i społeczne”.

"Na cóż ci tyle piersi przeszytych kulami Panie?" Zbiór fotografii z czasów Wielkiej Wojny

Wojskowy transport przystanął w jednej z miejscowości. W pociągu znalazły się wagony pasażerskie oraz takie, w których – w czasach pokoju – przewożono zwykle przeróżne towary, bydło. Teraz jadą nimi niemieccy żołnierze: na front I wojny światowej. Na wagonach – gdy się dobrze przyjrzymy - widać różne, białe napisy. Jest też nazwa miasta „Magdeburg”. Z pociągu uśmiechają się żołnierze. Wyglądają na dość leciwych (może to zatem oddziały Landszturmu?), niektórzy mają małe kwiatki powpinane w mundury. Niżej stoją zadowoleni wojacy innych formacji. Jeden to chyba lotnik. Co ich tak ucieszyło?
  • 1 komentarz
  • Czytany: 868 razy

O dzielnym Mikołaju Kunickim ps. „Mucha”. W rocznicę jego śmierci

„Jeśli zdarzy się, że ktoś z Was Czytelnicy, znajdzie się kiedyś w Zamościu, niech zapyta o Mikołaja Kunickiego. - Kapitana? Partyzanta? - odpowiedzą Zamościanie. - „Muchę?”. I wskazują drogę do miejsca jego pracy lub mieszkania prywatnego. Bo wszyscy w Zamościu znają Kunickiego, wiedzą kim był w czasie okupacji hitlerowskiej, kim jest obecnie. Znają go z jego opowieści, które lubi snuć, znają go z wydanego po wojnie Pamiętnika”.

W czasie Wielkiej Wojny lub tuż po zakończeniu walk. Niezwykłe zdjęcia z Pchlego Targu w Zamościu

Ową piękną fotografię otrzymałem jakiś czas temu od jednego z kolekcjonerów na zamojskim Pchlim Targu. Z tyłu ktoś skreślił na niej kilka słów: po niemiecku. Wynika z nich – jeśli dobrze odczytaliśmy odręczne pismo - że zdjęcie wykonano w Baranowiczach (na dzisiejszej Białorusi). Jest ono częścią większego, bardzo ciekawego zbioru. To dwadzieścia zdjęć z lat 1916, 1917 i 1918.

Dziewczyna z potłuczonej porcelanki

Feliksa Gmitrowiczówna miała regularne rysy, duże oczy i gładko zaczesane włosy z trochę krnąbrną, krótko przyciętą grzywką. Na pewno podobała się okolicznym kawalerom. Teraz patrzy na fotografa z pogodnym zainteresowaniem.
  • 1 komentarz
  • Czytany: 4828 razy

Sutiejsk - grodzisko, które pobudza wyobraźnię

Warto się tam wybrać i zastanowić się nad naszą wspólną historią. Stary gród w Sąsiadce (dawny Sutiejsk) miał kiedyś wielkie znaczenie militarne i prestiżowe. Był także ważnym ośrodkiem handlowym na szlaku z Krakowa do Kijowa. Uważa się, że należał on do słynnych, wczesnośredniowiecznych Grodów Czerwieńskich, które były "przedmiotem ostrej rywalizacji" polsko-ruskiej. Na pewno ten niezwykły ośrodek miał związek z początkami polskiej państwowości.

Niepokojące zwyczaje praprzodków

Znalazcy myśleli, iż odkryli skarb. I tak było. Miał on jednak inny wymiar niż sobie początkowo wyobrażano... W 1930 r. na polu Michała Worobieja, gospodarza z miejscowości Miedniki (gmina Uchanie) wykopano coś dziwnego. Była to skrzynia wykonana z pięciu kamiennych płyt o grubości ok. 20 cm. Jak się potem okazało znalezisko miało kilka tysięcy lat!

Tresowany niedźwiadek z Czermna

Pochodzące z wykopalisk archeologicznych szczątki zwierzęce, są jednym z najważniejszych źródeł wiedzy o obyczajach... ludzi, którzy żyli m.in. w średniowiecznych miastach i osadach. To dotyczy także Czermna, potężnego grodu utożsamianego ze stolicą legendarnych „Grodów Czerwieńskich”. Podczas prac archeologicznych znaleziono tam jakiś czas temu niezwykły kieł niedźwiedzia. Warto o nim odpowiedzieć. Średniowiecznemu misiowi z Czermna zamocowano na kieł metalową pętlę, do której przytwierdzano powróz. Dzięki takiemu sposobowi „oprzęgania” niedźwiadek musiał być posłuszny człowiekowi (pociągnięcie sznura wywoływało u zwierzęcia ból). Z czasem ząb – wraz ze zwierzęciem – urósł, a od ucisku metalu się lekko zniekształcił. Stąd wiadomo, że pętla nie została założona np. po śmierci zwierzęcia.

Powrót do łona rodzicielki

Ten grób sprzed tysięcy lat odnaleziono w Strzyżowie. Nadal budzi grozę. Stary mężczyzna i młoda kobieta zostali pochowani w nim z głowami ułożonymi na południe, z twarzami zwróconymi do siebie. Szkielet mężczyzny miał zgięte kolana (prawe niemal pod brodą) i nienaturalnie ułożone biodra. Obok jego zgiętych nóg ułożono, jakby w nie wciśnięto, szczątki jeszcze jednej osoby. To 15-letnia dziewczynka. Jej szkielet był niekompletny, jak to określono ułożony "w układzie nieanatomicznym".

Wspaniały kościół, co był kiedyś cerkwią. Warto wybrać się do Budynina

Do dawnej cerkwi grekokatolickiej pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP w Budyninie wybraliśmy się właściwie przypadkowo. Po prostu przejeżdżaliśmy przez wieś i zobaczyliśmy ludzi, którzy wyszli z nabożeństwa. Stali w kilku grupach, w sąsiedztwie dużej, drewnianej i trzykopułowej cerkwi. Na pustej ulicy i na jej poboczu. Wyglądali na wyjątkowo zgraną i niezwykle sympatyczną społeczność.
  • 1 komentarz
  • Czytany: 5969 razy

Kat Zamojszczyzny i warszawskiej Woli

Oskar Dirlewanger był uważany za uosobienie zła, a dowodzonych przez niego kryminalistów w mundurach uznawano za bestie w ludzkich skórach. To oni przeprowadzili w 1941 r. tzw. próbne wysiedlenie kilku miejscowości na Zamojszczyźnie, a potem podczas Powstania Warszawskiego pacyfikowali warszawską Wolę. Zdobyli tam ponurą sławę.

W śmierci chodzę jak w płaszczu. Opowieść o Zdzisławie Stroińskim

Taka piekielna kanonada była czymś nowym. 16 sierpnia 1944 r Niemcy rozpoczęli ostrzał Starego Miasta pociskami największego kalibru, o średnicy 60 cm. Zniszczenie siały też ciężkie moździerze oraz miotacze min. burzyły one całe domy stolicy. Powstańcy warszawscy odpierali tego dnia także silne ataki nieprzyjaciela na ulicy Zakroczymskiej oraz m.in. na barykadach w okolicy placu Zamkowego. Polacy wykrwawiali się. Wśród poległych byli dwaj poeci-przyjaciele: związany z Zamojszczyzną Leon Zdzisław Stroiński i Tadeusz Gajcy.
Subskrybuj to źródło RSS

Narzędzia

Follow Us

Reklama

ezamosc.pl

Polecamy

Sekcje