Reklama

Reklama

Derby na biało-zielono

foto: materiał nadesłany foto: materiał nadesłany

W pierwszym w historii derbowym meczu o ligowe punkty pomiędzy Padwą Zamość i AZS AWF Biała Podlaska było wszystko. Wspaniałe, emocjonujące widowisko, żywiołowy doping kibiców obu drużyn. Gospodarzom do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa. Komplet punktów, zresztą zasłużenie, pojechał na Podlasie.

Pierwszoligowy terminarz tak ułożył się dla szczypiornistów z Zamościa, że w ciągu dwóch tygodni przyszło im mierzyć się z dwoma najwyżej rozstawionymi drużynami z poprzedniego sezonu. Wyjazdu do Tarnowa zamościanie nie będą miło wspominać. Przed tygodniem wrócili do domu z bagażem aż siedemnastu goli różnicy (24:41). Zamojscy kibice nie mieli wątpliwości, że niedzielne derby z AZS AWF Biała Podlaska nie będą miały podobnego scenariusza, choć rywal jest równie mocny.

Wydarzenia na parkiecie w hali OSiR Zamość potwierdziły te przypuszczenia. Poczynania zamościan można porównać do filmowego gonienia „białego króliczka”. Zespół trenera Marcina Czerwonki od 5 min aż do końcowej syreny musiał nadrabiać dystans do biało-zielonych. Różnica bramek na korzyść akademików z Białej Podlaskiej falowała. Raz były to dwie bramki, by chwilę później dystans urósł do pięciu trafień. Goście pokazali swoją moc tkwiącą z doświadczeniu na ligowych parkietach. Ataki napędzane przez Marcina Stefańca były nieszablonowe. Takie zagrania przynosiły oczekiwany skutek.

Gospodarze starali się nadrobić braki zaangażowaniem, szarpali, głównie za sprawą Tomasza Fugiela. Gra ofensywna bialczan była bardziej urozmaicona. Gros bramek bialczanie zdobyli po rzutach ze skrzydła. Bartosz Ziółkowski i Michał Banaś nieustannie nękali zamojskich bramkarzy i z reguły były to próby udane.

Nadzieje miejscowych na dogonienie bardziej doświadczonego rywala umarły w 50 min, kiedy to T. Fugiel obejrzał czerwoną kartkę za faul. Wówczas żółto-czerwoni tracili do przeciwnika zaledwie dwie bramki (22:24).

- To nie był zły mecz w naszym wykonaniu. Na gorąco mogę wyróżnić dwa momenty. Odjazd AZS AWF w końcówce pierwszej połowie. Nadrobiliśmy tę stratę, ale kosztowało nas to dużo sił. Drugi moment to czerwona kartka dla Tomasza Fugiela, na którym opieraliśmy atak – powiedział Marcin Czerwonka, trener MKS Padwa.

Za dwa tygodnie zamościanie zmierzą się we własnej hali z Orlenem II Wisła Płock (9 grudnia, godz. 16).

PADWA ZAMOŚĆ – AZS AWF BIAŁA PODLASKA 28:33 (14:17)
Padwa: Bąk, Drabik, Wnuk – T. Fugiel 13, Adamczuk 4, Sałach 2, Mroczek 2, Bigos 2, Puszkarski 2, Gałaszkiewicz 1, Sz. Fugiel 1, Teterycz 1, Kłoda, Pomiankiewicz.
AZS: Adamiuk, Kozłowski – Ziółkowski 10, Bekisz 5, Łazarczyk 4, Stefaniec 3, Małecki 3, Kruczkow 3, Banaś 3, Urbaniak 2, Maksymczuk, Niedzielenko.
Sędziowali: Paweł Piątek (Gać), Maciej Szestakow (Łąka). Widzów: 800. Kary: Padwa: 10 min, AZS – 8 min. Czerwona kartka: T. Fugiel (Padwa) – 50 min, za faul.

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us