Pijany przyjechał po auto pijanego kolegi. Wszystko przez "koszenie trawy"
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 1164 razy
- Wydrukuj
foto: archiwum, materiał poglądowy
- W dzisiejszy poranek przed godz. 5.00 zamojscy policjanci patrolując jedną z ulic miasta zauważyli Volkswagena Passata z niesprawnym oświetleniem tablicy rejestracyjnej. Kiedy zatrzymali kierującego do kontroli okazało się, że ten miał w organizmie ponad pół promila alkoholu. Zaskakującym było również to, że 40-letni mieszkaniec gminy Zamość w takim stanie jechał właśnie do pracy. Funkcjonariusze zatrzymali mu uprawnienia do kierowania. Ponieważ 40-latek jechał sam i miał zakaz dalszej jazdy, musiał na miejsce sprowadzić innego, trzeźwego kierowcę, który miał zabezpieczyć jego auto. Niebawem na miejsce przyjechał swoim seatem jego 30-letni kolega, który również jechał do pracy w tej samej firmie. Niestety również i on był nietrzeźwy. Urządzenie do badania alkoholu wskazało u niego z kolei niemal 0,8 promila. 30-latek również musiał pożegnać się z uprawnieniami do kierowania. - relacjonuje Arkadiusz Arciszewski z zamojskiej policji.
Obaj tłumaczyli się policjantom, że poprzedniego dnia kosili trawniki przed swoimi domami nie szczędząc przy tym alkoholu.
Wkrótce za kierowanie w stanie nietrzeźwości odpowiedzą przed sądem. Za ten czyn grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, utrata prawa jazdy oraz wysoka grzywna i sądowy zakaz kierowania pojazdami.