Reklama

„Zagnali nas na szos i wieźli do kawalera". Pierwsze wysiedlenia Zamojszczyzny

Niebawem rocznica tych tragicznych wydarzeń. Wieś z trzech stron otoczona jest lasami i falistymi wzgórzami. W centrum bije natomiast źródło artezyjskie, z którego wysoko tryska woda. Wielu turystów uważa, iż jest to fontanna. Tymczasem to jedyny taki „fenomen” w tej części regionu. W Huszczce Dużej (gmina Skierbieszów) można także oglądać pochodzącą z 1905 roku piękną rzeźbę świętego Jana Nepomucena oraz pomnik i pamiątkowe tablice nawiązujące do trudnych dziejów tej miejscowości. Pozostały też opowieści.
Czytaj dalej...

Myśleliśmy, że się niebo wali. Pacyfikacja Soch przed trzecią falą wysiedleń Zamojszczyzny

„Między pięknymi górami Roztocza rozłożyła się biedna wieś, Sochy. Piaszczysta i kamienista gleba skąpe dawała plony, ludzie dorabiają i dorabiali w sąsiednim, uprzemysłowionym Zwierzyńcu. Dwa razy byłem w Sochach, chodziłem od chaty do chaty, rozmawiałem z tymi ludźmi, których niewielu zostało przy życiu” – czytamy w niepublikowanych dotąd w całości wspomnieniach Michała Bojarczuka pt. „Zamość w czasach okupacji”. „Tragedia miała miejsce 1 czerwca 1943 roku, był piękny, słoneczny ranek, ptaki śpiewały w pobliskim lesie, zboża lekko falowały, cieszyły się serca chłopskie, że chleba może wystarczy na przetrwanie ciężkiej niedoli, strasznej okupacji. Była godzina piąta rano, ludzie spali, jeszcze, gdy oddziały "Sonderkommando", "Schutzpolizei" i Ukraińcy, będący na służbie niemieckiej, otoczyły wieś zwartym pierścieniem. Rozpoczęła się straszna tragedia”.
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us