Pożar bloku przy ulicy Szymonowica w Zamościu. Policjant ewakuował kobietę z zadymionego mieszkania
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 611 razy
- Wydrukuj
foto: Policja
- Jako pierwsi na miejsce dotarli policjanci Wydziału Patrolowo – Interwencyjnego. Zastali stojących przed budynkiem mieszkańców, którzy o własnych siłach wyszli z zadymionego bloku. Po sprawdzeniu, czy nikt z ewakuowanych nie potrzebował pomocy medycznej policjanci bez wahania wbiegli do budynku. Starszy sierżant Aleksandra Czop próbowała wejść do palącego się mieszkania, aby sprawdzić czy nie ma tam właściciela mieszkania. Niestety gęste kłęby dymu nie pozwoliły jej wejść dalej niż do przedpokoju. W tym czasie sierżant Adam Lubaś pobiegł do mieszkań na wyższych piętrach, aby sprawdzić czy wszystkim mieszkańcom udało się opuścić blok. Okazało się, że pomocy w ewakuacji potrzebowała jedna mieszkanka. Policjant natychmiast pomógł jej bezpiecznie wyjść na zewnątrz. 77-latce nic się nie stało. Nie potrzebowała pomocy medycznej. Natomiast do szpitala z podejrzeniem podtrucia tlenkiem węgla załoga karetki pogotowia przewiozła sierżanta Adama Lubasia. Policjant został już wypisany do domu - relacjonuje Dorota Krukowska – Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji.
Okazało się, że prawdopodobną przyczyną pożaru było pozostawienie na kuchence elektrycznej gotującego się garnka z jedzeniem. 69-latek zapomniał o potrawie i wyszedł do sklepu. Kiedy wrócił, w jego mieszkaniu był pożar, trwała akcja ratowniczo – gaśnicza, a w okolicy bloku stali ewakuowani. Mężczyzna był trzeźwy.
Szybka i zdecydowana reakcja policjantów przyczyniła się do szczęśliwego zakończenia akcji ratunkowej. Nikt z mieszkańców bloku na szczęście nie odniósł obrażeń.