Myślała, że chroni swoje oszczędności. Straciła ponad 150 tys.zł
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- 2 komentarzy
- Czytany 924 razy
- Wydrukuj
foto: archiwum, materiał poglądowy
- 53-letnia mieszkanka powiatu zamojskiego złożyła zawiadomienie o popełnionym ma jej szkodę oszustwie. Policjantom wyjaśniła, że kilka dni temu zadzwoniła do niej kobieta i poinformowała ją o konieczności dostarczenia zaświadczenia o zatrudnieniu do złożonego przez nią wniosku kredytowego. Zdziwiona 53-latka wyjaśniła, że nie składała żadnego wniosku. Wtedy kobieta poinformowała ją, że skontaktuje się z nią ktoś z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i zakończyła rozmowę - relacjonuje Dorota Krukowska – Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji. - Po pewnym czasie 53-latka ponownie odebrała połączenie. Tym razem inna kobieta wyjaśniła, że pracuje w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, powiadomiła także, że ktoś włamał się na konto 53-latki i należy zabezpieczyć rachunek. Zaoferowała swoją pomoc w przejściu procedury zabezpieczającej. Nieświadoma oszustwa 53-latka podała nazwę banku, w którym ma konto oraz ilość środków na rachunku. Następnie zgodnie z zaleceniem kobiety pojechała do banku, z rachunku wypłaciła 20 000 złotych a później pieniądze wpłaciła we wskazanym przez kobietę wpłatomacie. Przez kolejnych kilka dni podobną czynność powtarzała kilka razy. Pieniądze ze swojego rachunku wypłacała w kasie banku lub w bankomatach, później otrzymywała kody Blik i wpisywała je we wpłatomatach przekazując pieniądze do urządzeń. Zgodnie z zaleceniem rzekomej pracownicy Bankowego Funduszu Gwarancyjnego na wskazywane przez nią konta wykonała także kilka przelewów natychmiastowych. Podczas jednej z rozmów kobieta zaleciła, aby 53-latka poszła do banku i wzięła pożyczkę w kwocie 61 000 złotych celem sprawdzenia, czy bank udzieli jej kredytu ponieważ ona wszystko zablokowała i bank nie powinien dać jej pieniędzy. 53-latka otrzymała kredyt, zgodnie z zaleceniem wypłaciła całą kwotę i wpłaciła we wskazanym przez kobietę wpłatomacie. Łącznie przekazała w taki sposób ponad 150 000 złotych - tłumaczy rzeczniczka.
Po pewnym czasie 53-latka zrozumiała, że została oszukana. Zgłosiła sprawę policjantom.
Po raz kolejny apelujemy o ostrożność i zachowanie zdrowego rozsądku w kontaktach telefonicznych z nieznajomymi, nawet gdy przedstawiają się jako pracownicy banku.
2 komentarzy
-
Czy nie najprościej było zadzwonić do "swojego" banku, na numer z oficjalnej strony banku? Jeżeli dzwoni do nas "obcy" numer, to nie mamy żadnej możliwości sprawdzenia kto dzwoni? W takiej sytuacji trzeba sprawdzić, kto to dzwoni. Bank nie wydaje poleceń, by wpłacać pieniądze na jakieś obce konto! Czy na wschód od Wisły zamieszkuje jakaś inna cywilizacja, przyjmująca wszystko co ktoś powie "za dobrą monetę"?
-
Myślała😉