Chciał spędzić noc w Ośrodku dla Osób Nietrzeźwych. Wezwał policjantów, bo miał daleko
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 1608 razy
- Wydrukuj
foto: archiwum, materiał poglądowy
- W sobotni wieczór mężczyzna powiadomił dyżurnego zamojskiej komendy o tym, że jest bardzo pijany, nie może sobie poradzić i potrzebuje pomocy policjantów. Reagując na zgłoszenie mundurowi na przystanku przy ul. Piłsudskiego zauważyli mężczyznę, który na widok radiowozu wstał z ławki, pozbierał swoje rzeczy i zadał pytanie: „dlaczego tak długo musiałem czekać?”. Następnie wsiadając do radiowozu poprosił o przewiezienie do zamojskiego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych. Swoją prośbę umotywował tym, że do Ośrodka jest daleko i nie chce mu się iść piechotą, dlatego też poprosił policjantów o podwiezienie. Po wylegitymowaniu okazało się, że mężczyzna „potrzebujący pomocy” to 59-letni zamościanin. Był pod działaniem alkoholu jednak nie miał zaburzeń równowagi, a okoliczności w jakich się znajdował nie zagrażały zdrowiu i życiu jego ani innych osób. Kiedy policjanci nie zareagowali na prośbę mężczyzny ten bardzo się zbulwersował, a swoje zdenerwowanie wyraził używając słów wulgarnych. - informuje Dorota Krukowska Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji. - Za swoje naganne postępowanie mężczyzna poniesie odpowiedzialność przed sądem. Zgodnie z kodeksem wykroczeń fałszywe alarmowanie Policji o potrzebie interwencji zagrożone jest karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Sąd ma również możliwość orzeczenia nawiązki do 1000 zł.
Uwadze mundurowych nie umknie również fakt używania słów wulgarnych w miejscu publicznym. Grozi za grzywna do 1500 zł.