Oszustwo „na pracownika banku”. 27-latka straciła 110 000 zł
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- 3 komentarzy
- Czytany 1268 razy
- Wydrukuj
foto: archiwum, materiał poglądowy
- 27-latka wyjaśniła, że skontaktował się z nim mężczyzna podający się za pracownika banku, który zapytał, czy zlecała przelew na 500 złotych do wskazanej osoby. Kategorycznie zaprzeczyła, a mężczyzna powiadomił ją, że była próba włamania na jej rachunek i wyjaśnił, że skontaktuje się z nią inny pracownik banku. Po chwili rzeczywiście otrzymała kolejny telefon. Męski głos w słuchawce oznajmił, że jest pracownikiem banku, w którym ma konto i pomoże jej przejść przez procedurę zabezpieczenia rachunku. Polecił, aby zainstalowała aplikację, która jak się później dowiedziała 27-latka, umożliwiła innym osobom zdalny dostęp do jej telefonu. Później zalecono jej, aby zalogowała się na swój rachunek. Kolejnym krokiem była konieczność zmiany hasła do bankowości mobilnej. 27-latka wykonała i to zalecenie – zmieniła hasło i za pośrednictwem wcześniej zainstalowanej aplikacji wskazała dane, o które poprosił rzekomy konsultant. Podała swój PESEL, imiona rodziców, adres mailowy oraz potwierdziła numer telefonu. Po tym zaczęły do niej przychodzić smsy z banku, o zerwanej lokacie i wykonywanych przelewach - relacjonuje Dorota Krukowska – Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji.
Z konta 27-latki wypłacono ponad 110 000 złotych.
Apelujemy o ostrożność, w takich sytuacjach nie należy działać pochopnie.
3 komentarzy
-
27 lat, to powinno się być już "otrzaskanym" z internetem i mieć pojęcie, jak to wszystko funkcjonuje. Rozumiem, 70-latka może nie znać się na aplikacjach i pogubić się w internecie, ale 27-latka? Kiedyś zaborcy rozpijali chłopów tanią wódką, teraz oszuści łupią niemiłosiernie "tanimi" oszustwami w internecie. Ale dlaczego dotyka to głównie Zamojszczyznę? Nie rozumiem...:))
-
Zgadzam się z twoją opinią, ale w jednym punkcie nie bardzo: otóż jako kobieta nie bardzo mi się chce ujawniać mego wieku, ale w tym przypadku powiem że niedługo stuknie mi 75 i jak widzisz piszę składnie. Dwa lata temu na mój tel. stacjonarny zadzwonił facet, przedstawił się że jest pocztowcem, że ma dla mnie przesyłkę, ale najpierw chciałby wiedzieć jakiego banku jestem klientką, że jak mu powiem to zgłosi się drugi "pocztowiec" żeby uzyskać dane, wtedy przekaże mi przesyłkę i dalej ględził ale żeby się nie rozpisywać powiem że pogoniłam go jak przysłowiowego psa. I dalej mam się na baczności. Podsumowując- moje zdanie jest takie żeby dzieci, wnuki uświadamiały dziadziusiów i babcie. Ale co do młodszych jak ta 27-latka to już jest tylko jej wina że dała się wrobić.
-
Nie dotyka to głównie Zamojszczyzny. Rodzice (ludzie tuż po 70-tce, w pełni zdrowi, świadomi, wykształceni, itp) znajomych ze stolic Małopolski i Mazowsza dali się zmanipulować, odpowiednio na kwoty 40 i 12 tys. A że portal pisze o zamojskich przypadkach to naturalne w tym kontekście.