Reklama

Rajd ku czci bohaterów. Wspomnienie o bitwie pod Panasówką. Na podstawie relacji zebranych w 1934 roku przez uczniów

Jan Skubisz z młodymi reporterami. Fot. Czasopismo "Nasza myśl" Jan Skubisz z młodymi reporterami. Fot. Czasopismo "Nasza myśl"
„Obejmują nas perspektywy słupów telegraficznych i jak gdyby mijają nas z szybkością 25 kilometrów na godzinę. Śpiew wydobywający się z całej piersi uprzyjemnia nam wyborną jazdę, promienie słoneczne rozświetlają nasze twarze (...)” – czytamy w trzecim numerze czasopisma „Nasza myśl” z 1934 roku, wydawanym przez młodzież szkół średnich w Zamościu.

Rower, kanapki i zwierzynieckie piwo

Tak rozpoczyna się dziarski opis wycieczki szkolnej, odbytej przez 27 kolarzy z Gminy Klasowej im. ks. Józefa Poniatowskiego w Zamościu (jak się domyślamy byli to głównie uczniowie Gimnazjum Męskiego). Wybrali się oni w rajdzie „Ku czci Bohaterów” Powstania Styczniowego. Kolarze mieli m.in. odbyć rozmowy ze świadkami powstańczej bitwy pod Panasówką. Na czele kolumny cyklistów można było zobaczyć prof. Stanisława Zajlicha.

Wycieczka wyruszyła sprzed gmachu dawnej Akademii Zamojskiej w Zamościu. Pierwszy przystanek zaplanowano w Klemensowie, obok dawnej cukrowni. Tam odbył się odpoczynek – jak to określono - „mięśniowo-żołądkowy”. Zjedzono kanapki i ciastka przygotowane przez jedną z cioć. Potem rowerzyści dotarli do Zwierzyńca.

„Zwiedzamy browar, delektując się wybornym piwem (na temat ten dużo można pisać) i kręcimy do Panasówki – miejsca i celu naszej podróży” – napisali w owym uczniowskim reportażu uczestnicy wycieczki o nazwiskach: Boryś i Maciurzyński. Tam rowerzyści przenocowali. A rano zabrali się do pracy. Wspólnie wykonali wówczas ogrodzenie drewnianego krzyża, który upamiętniał miejsce powstańczej bitwy. Jakie to były zmagania? Powstanie wybuchło w styczniu 1863 roku. Także w roztoczańskich lasach dochodziło do wielu bitew i potyczek. Jedna z najsłynniejszych została stoczona w okolicach Panasówki (gm. Tereszpol). W batalii walczył oddział Marcina Borelowskiego ps. „Lelewel” liczący ok. 700 osób. Dołączyła do niego blisko 400-osobowa „partia” dowodzona przez Kajetana Cieszkowskiego „Ćwieka”.

3 września 1863 r. powstańcy starli się z liczącymi ponad 3 tys. żołnierzy wojskami rosyjskimi. Podczas bitwy zginęło 35 powstańców, w tym węgierski arystokrata major Edward Nyary (został ranny, a dzień później zmarł w Zwierzyńcu), a ponad 100 zostało rannych.

Powstańcy odnieśli zwycięstwo. Potem jednak rozdzielili się. Cieszkowski wraz ze swoimi ludźmi ruszył na zachód, a Borelowski w kierunku Batorza. Tam, na „Sowiej Górze”, oddział „Lelewela” zaatakowali Rosjanie. Partia została rozbita, a „Borelowski” zginął. Stało się to 6 lub 7 września 1863 r.

Borelowski już za swego życia był owiany legendą. Stoczył w sumie 25 bitew i potyczek, a przez jego oddział przeszło ponad 1,6 tys. powstańców. Zamojscy uczniowie o tym wszystkim bardzo dobrze wiedzieli. Także niejako z „pierwszej ręki”.

Miałem wtedy trzynaście lat i pasłem chudobę

„Korzystając z chwilowej przerwy walimy do pobliskiej wsi Tereszpola, aby od dwóch starców, świadków walki, dowiedzieć się czegoś o przebiegu bitwy (…). Zajeżdżamy do zagrody Jana Skubisza: na podwórzu widzimy trzęsącego się starca – a więc to ten: podchodzimy do niego” – czytamy w tekście.

Wtedy odbyła się rozmowa: - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. - Na wieki wieków – odpowiedział staruszek, który był ubrany w parciankę, łapcie i słomiany kapelusz. Uczniowie ocenili, że bez wątpienia pamiętał on (czyli kapelusz) 1863 rok. Jan Skubisz bacznie obserwował zamojskich uczniów, ale chętnie odpowiadał na ich pytania. Przybysze dowiedzieli się na przykład, że mężczyzna ma „a już kala osiemdziesiąt i kilka” lat. Opowiadał też o bitwie pod Panasówką.

„A juści, miałem wtedy trzynaście lat i pasłem chudobę – o tam (pokazał wówczas ręką w kierunku północnym). Moskale stali w polu i było ich z pięć tysięcy ładnygo (pisownia oryginalna – przyp. red.) wojska; z pikami i karabinkami na plecach” – mówił Jan Skubisz uczestnikom wycieczki. „Moskale tak strzelali z harmat, aż budynki trzeszczeli (…). Naszych jak snopki wozili do Zwierzyńca na cmentarz, a Moskali – tak… ze dwóch leżało. Mało ostało Polaków".

Tak to przynajmniej wyglądało z miejsca gdzie Jan Skubisz podczas bitwy przebywał. Mężczyzna chwalił zachowanie powstańców… choć może w nieco osobliwy sposób.

Moskalów było trzy roty

„Pięknie się Polacy zachowali… Tylko jak szli bez wieś, już po walce, powiesili kominiarza, który miał ich szpiegować. Pamiętam jak wisiał na smereczku kominiarz i do dziś dnia ta góra nazywa się „kominiarz (...)” – opowiadał Jan Skubisz. „A to miejsce gdzie byli Polacy (przed bitwą) nazywa się „Polak”, a gdzie stali Moskale nazywa się „Moskal”.

Uczniowie odwiedzili też innego świadka bitwy pod Panasówką. Nazywał się Szczepan Wujec i – jak ustalono – był on o kilka lat starszy od poprzedniego rozmówcy. Był to człowiek niezwykle sympatyczny. Jednak podczas rozmowy dość luźno trzymał się tematu. Opowiadał za to o zbyt wysokim podatku majątkowym. Prosił nawet uczniów, żeby „coś z tym zrobili”. Jednak jego opowieści także były cenne. „Moskale przyszli z Biłgoraja, a Polaki ściągali się z Panasówki. Moskalów było trzy roty i mieli jedną harmatkę – opowiadał. Wspominał także, iż walka trwała „jeden odwieczyrz” oraz, iż zabito wielu Polaków. „Ha, to tak było: kiedy Moskale nie mogli naszych zdobyć, bo byli w lesie i z lasu pukali do nich, wtedy Moskale ustawili harmatkę na górce i sami udali ucieczkę” – opowiadał Szczepan Wujec. „Nasze wojsko, chociaż mądre, ale myślało, że Moskale już odeszli i wyszło z lasu – i jazda do harmatki na hura-ra-ra, a wtedy Moskale jak nie zaczną strzelać… i dużo padło naszych… pięć koni padło zabitych”.

Uczniowie pytali ilu poległych powstańców zostało pochowanych w samej Panasówce. „Tylko jeden” – zapewniał ich Szczepan Wujec. „Jego już tydzień po bitwie pastuchy zdybali w lesie i tu pochowali, a inni to są pochowani w Zwierzyńcu i w Batorzu, bo tam się skończyła walka”.

Pan Szczepan wspomniał także, że we wsi powieszono nie tylko kominiarza o nazwisku Jabłoński, ale także dwóch chłopów. Wszyscy mieli szpiegować powstańców. Mężczyzna pochwalił się także szczątkami sukmany i czapką z 1863 roku. Uczestnicy wycieczki je sfotografowali jako „dokument historyczny bitwy pod Panasówką”.

Cienie bohaterów

To była owocna wyprawa. Udało się postawić solidny płot przy miejscowym krzyżu. Zebrano także dwie relacje od mieszkańców Tereszpola. Sama rozmowa z nimi była zresztą dużą przygodą dla młodych uczniiów. Efekt był podniosły. Bo na koniec wycieczki wszyscy złożyli ślubowanie.

„My Obywatele Gminy Klasowej im. ks. Józefa Poniatowskiego ślubujemy Wam uroczyście, Cienie Bohaterów, walczących kiedyś na polach Panasówki o Wolność i Honor Polski uciemiężonej, że trwać będziemy niezłomnie przy Waszej Wielkiej idei i bronić będziemy Wolności i Honoru Polski potężnej i mocarstwowej do odzyskania której przyczyniliście się Waszą krwią ofiarną” – ślubowali uczestnicy rowerowej wycieczki. „Tak nam dopomóż Bóg”.

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Narzędzia

Follow Us

Reklama

ezamosc.pl

Polecamy

Sekcje