34-latek założył kitel i udawał lekarza na jednym z oddziałów szpitalnych w Tomaszowie Lubelskim. Zdiagnozował u starszej pani alergię na biżuterię i zmusił ją do oddania w depozyt złotej obrączki. Z kolei innej kobiecie zlecił dodatkowo płatne badanie, za które zainkasował kilkaset złotych.
Przedmiot przypominający bombę zauważyli na sklepowej półce pracownicy jednego z dyskontów w Tomaszowie Lubelskim. Zaalarmowano służby. Na miejsce przybyli m.in. antyterroryści. Okazało się, że podejrzany przedmiot to nie ładunek wybuchowy tylko część dziecięcej zabawki. Za "bombowy żart" odpowiedzą trzej mieszkańcy gminy Rachanie.