Mieszkanka Zamościa straciała prawie 42 tys.zł.
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- 5 komentarzy
- Czytany 1433 razy
foto: archiwum, materiał poglądowy
Do zdarzenia doszło wczoraj.
- 59-letnia mieszkanka Zamościa w godzinach rannych odebrała telefon, w którym usłyszała głos kobiety. Rozmówczyni twierdziła, że spowodowała wypadek. Weszła na jezdnię na czerwonym świetle, przez nią auto wjechało w słup, pasażer w stanie ciężkim trafił do szpitala, jeśli umrze grozi jej 8 lat więzienia. 59-latka przypuszczała, że rozmawia z bratanicą, aby się upewnić wskazała jej imię. Wtedy rozmówczyni potwierdziła. Fałszywa bratanica powiedziała też, że potrzebuje 40 000 złotych na kaucję. Kiedy 59-latka powiedziała, że wesprze krewną do rozmowy włączył się mężczyzna. Twierdził, że jest policjantem. Omówili sposób przekazania pieniędzy. Pokrzywdzona miała je zapakować do reklamówki i przekazać kurierowi. Dodatkowo w oddzielną kopertę miała zapakować 1800 złotych i napisać na niej „opłata”. Te pieniądze rzekomo miały trafić do sądu. Po kilkunastu minutach pod furtkę jej domu przyszedł mężczyzna, któremu wręczyła pieniądze. Po kilku godzinach od zdarzenia 59-latka poszła do domu swojego brata, gdzie spotkała bratanicę i jej matkę. Opowiedziała im o tym zdarzeniu. Zdziwiona bratanica powiedziała, że nie miała żadnego wypadku. 59-latka zrozumiała, że w perfidny sposób została oszukana, przyszła do komendy i zgłosiła policjantom dokonane na jej szkodę przestępstwo - relacjonuje Dorota Krukowska Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji.
Ponawiamy apel o zachowanie ostrożności i czujność w kontaktach z nieznajomymi.
