Zamojszczyzna na starych zdjęciach i pocztówkach
- Napisane przez Bogdan Nowak
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 5427 razy
foto: Bogdan Nowak
Zdjęcie z rosyjskim sanitariuszem
Rosjanie wycofywali się w maju 1915 roku w tempie piętnastu kilometrów dziennie. To było ogromne zaskoczenie. Tylko w pierwszym tygodniu ofensywy do niewoli trafiło 140 tys. wojaków carskiej armii. Ile tysięcy zginęło? Ile tak naprawdę zdezerterowało? Któż to dzisiaj zliczy.
W sumie do połowy maja rosyjskie armie straciły, według oficjalnych statystyk - ok. 410 tys. żołnierzy i cofnęły się o 160 km! 3 czerwca 1915 padła twierdza Przemyśl, pod koniec czerwca Austriacy zajęli natomiast Lwów... Ten dziwny, bardzo niespokojny czas utrwalono na wielu, archiwalnych fotografiach (można je odnaleźć w licznych publikacjach poświęconych I wojnie światowej). Nie wszystkie są powszechnie znane.
Udało mi się dzisiaj na zamojskiej Giełdzie Kolekcjonerskiej (odbywała się w ZDK), wyszperać jeszcze jedno, bardzo ciekawe zdjęcie. Zamieszczono na nim datę 25 maja 1915 roku oraz nazwy miejscowości: "Zamość" (ktoś skreślił napis ołówkiem) oraz "Horodło" (zapisano tę nazwę piórem, prawdopodobnie dopiero w latach 80. XX w.). Tak czy owak, wygląda na to, że tę ciekawą, pożółkłą fotografię zrobiono na Zamojszczyźnie.
Widać na niej siedzącego na krześle sanitariusza (świadczy o tym opaska na ramieniu) w rosyjskim mundurze oraz dwóch innych, eleganckich mężczyzn. Obaj mają wąsy i trzymają w rękach kapelusze. Nie wiadomo kim są. Czy ów sanitariusz zajmował się leczeniem żołnierzy, którzy odnieśli rany w wyniku wielkiej ofensywy państw centralnych? To także trudno ustalić. Być może był Polakiem wcielonym do zaborczej armii (a obok stoją na zdjęciu np. jego bracia lub kuzyni).
O tym, że takie sytuacje były w tym czasie częste świadczy inna pocztówka, którą także kupiłem na dzisiejszej giełdzie (każda kosztowała 5 zł.).
Pamiątka pobytu w niewoli
To portret mężczyzny w austro-węgierskim mundurze. Na odwrocie zdjęcia czytamy: "Najdroższej Janince, na pamiątkę pobytu w niewoli". Są też dane adresata oraz m.in. data: 7 wrzesień 1916 r. Na karcie pocztowej znalazło się także nazwisko nadawcy. To Jan Triczka (pisał po polsku, więc można się domyślać, że był naszym rodakiem). Zapewne do niewoli wzięli tego człowieka Rosjanie.
Bo losy I wojny światowej zmieniały się jeszcze wówczas jak w kalejdoskopie. W 1915 i 1916 r, do końca tych światowych zmagań było jeszcze bardzo daleko...
Niewiele osób chyba pamięta o co w tym krwawym konflikcie - tak naprawdę - chodziło. Nie ustalono nawet dokładnej liczby ofiar. Dzięki starym zdjęciom i pocztówkom ocalały jednak ślady ludzkich losów i spraw. To skrawki wielkiej układanki, której zapewne nie uda się już złożyć w całość...
Bogdan Nowak
