Podpalił się przed Starostwem w Zamościu. Prokuratura umorzyła śledźtwo
- Napisane przez SŁ
- 3 komentarzy
- Czytany 2880 razy
Do samopodpalenia mężczyzny doszło 27 lutego tego roku, fot. Szymon Łyciuk (archiwum, zdjęcia poglądowe)
Przypomnijmy, że do samopodpalenia mężczyzny doszło 27 lutego tego roku. Henryka Sz., mieszkaniec gminy Skierbieszów podpalił górną część garderoby, wszedł do budynku i po chwili z niego wybiegł.
Jak informowała prokuratura, mężczyzna targnął się na swoje życie po tym, jak w starostwie "nie uzyskał satysfakcjonującej go odpowiedzi" w sprawie pisma, które dostał z Urzędu Marszałkowskiego.
- Pokrzywdzony otrzymał pismo z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie informujące go, że Marszałek Województwa Lubelskiego nie jest organem właściwym do rozpatrzenia jego sprawy dotyczącej niekorzystnej dla niego decyzji scaleniowej. W rozmowie z matką Henryk Sz. miał powiedzieć, że pojedzie do Starostwa Powiatowego w Zamościu i tam ?stopi się?, aby zapobiec dalszym nieprawidłowościom związanym ze scaleniem - informuje Bartosz Wójcik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.
- Około południa pokrzywdzony pojawił się w budynku Starostwa, gdzie podniesionym głosem zapytał pracownika instytucji, co ma oznaczać otrzymane tego dnia pismo. Nie czekając na odpowiedź wybiegł z budynku Starostwa. Niedługo potem został zauważony przez świadków na schodach zewnętrznych prowadzących do budynku. Miał na sobie palącą się górną część garderoby. Henryk Sz. wbiegł do holu Starostwa, tam rozpoczęto wobec niego akcję gaśniczą. Pokrzywdzony ponownie wybiegł z budynku, ostatecznie ugaszono na nim odzież na parkingu przez Starostwem - relacjonuje rzecznik.
Poszkodowany przytomny trafił do zamojskiego szpitala, a następnie do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej. Mężczyzna miał poparzone 31 % powierzchni ciała, oparzenia dróg oddechowych, wstrząs oparzeniowy, niewydolność oddechową i krążeniową oraz uszkodzenie nerek i posocznicę. Pokrzywdzony 17 marca zmarł. Sekcja wykazała, że przyczyną zgonu była niewydolność krążeniowo-oddechowa spowodowana oparzeniami ciała.
- W wyniku dalszych czynności, na skutek badań przedmiotów zabezpieczonych na miejscu zdarzenia ustalono, że na resztach spalonej odzieży, w którą ubrany był Henryk Sz., znajdują się węglowodory charakterystyczne dla częściowo odparowanej benzyny silnikowej. W pojemniku zabezpieczonym w samochodzie, którym pokrzywdzony przyjechał do Starostwa, ujawniono również resztki benzyny silnikowej - informuje Bartosz Wójcik.
Prokuratura Rejonowa w Zamościu uznała, że "w sprawie brak było innej osoby, która namówiłaby pokrzywdzonego do samobójstwa lub też udzieliła mu w tym zakresie pomocy. Henryk Sz. był niezadowolony z wyników postępowania scaleniowego i sam targnął się na swoje życie bez udziału jakichkolwiek osób trzecich. Dokonał tego poprzez oblanie się benzyną i podpalenie. Takie zachowanie nie może jednak być traktowane jako czyn zabroniony."
Postępowanie w tej sprawie zostało umorzone.
