Reklama
Reklama

Państwo Zamojskie - kolejne wydanie

Ilustracje do "Państwa Zamojskiego" wykonała Małgorzata Wiśniewska Ilustracje do "Państwa Zamojskiego" wykonała Małgorzata Wiśniewska
"Państwo Zamojskie" to książka, która była wydawana już dwa razy (w wydawnictwie Ridero), a teraz stanie się to po raz trzeci. Tym razem - w wersji przypominającej XVII-wieczne księgi Akademii Zamojskiej.

- Bardzo się z tego cieszę, bo publikacja - w pięknej szacie graficznej - trafi do setek kolejnych czytelników. Ilustracje do niej wykona moja siostra - Małgorzata Wiśniewska, co także jest dla mnie ważne - pisze Bogdan Nowak, autor książki.

"Państwo Zamojskie" wyda Książnica Zamojska. Instytucja organizuje kilkudniowy festiwal pod hasłem "Fantastyczny Zamość". W programie wydarzenia znalazło się spotkanie autorskie z Bogdanem Nowakiem. Zaplanowano je w piątek (12 sierpnia) na zamojskim Rynku Wodnym, początek godzina 17.00.

- Spotkanie poprowadzi Eliza Leszczyńska-Pieniak, dziennikarka, nauczycielka oraz m.in. przesympatyczna autorka znakomitej książki pt. "Czarodzieje wyobraźni. Portrety polskich ilustratorów". Wprawdzie "Państwa Zamojskiego" w nowej formie jeszcze nie zobaczymy (pojawi się w grudniu), ale zamierzamy o książce opowiadać. I o wielu innych sprawach - zaprasza Nowak.

Poniżej publikujemy fragment wstępu "Państwa Zamojskiego".

"Moja babka widziała śmierć, która kroczyła po polach w okolicy podzamojskiego Sitna. Była to postać wielka i straszna, ale zgodna z dawnymi wyobrażeniami o porządku świata i zaświatów. W dzieciństwie słyszałem też opowieści o błąkających się po wsiach i bezdrożach Zamojszczyzny duchach zmarłych, utaplanych w błocie diabełkach, które siedziały w przydrożnych rowach, oraz o tym, że na bagnach można czasami zobaczyć tajemnicze błękitne ogniki lub — gdy się ma mniej szczęścia — wykrzywione twarze topielców (czyli topczyków). Zawsze groźne były też polne wiry i przeciągi, które mogły sparaliżować człowieka. Słyszało się o takich przypadkach! Dlatego, jak mi tłumaczono, okna w domach i mieszkaniach powinno się szczelnie zamykać.

Do podzamojskiej miejscowości Stanisławka (stamtąd pochodzi część mojej rodziny) przyjechał kiedyś pewien magik. Człowiek ten odwiedzał jeszcze przed ostatnią wojną niektóre domy i tam pokazywał „sztuczki”. Rozdzierał gospodarskie ubrania, dmuchał na nie, co powodowało, że po chwili stare koszule czy spodnie znowu były całe. W prawdziwe zdumienie wprawiała jednak zgromadzonych inna jego umiejętność. Podczas przedstawienia prosił, żeby ktoś pomyślał o wybranej przez siebie karcie. Potem wyjmował z kieszeni całą talię i z wielką siłą rzucał nią o ścianę. Wszystkie karty opadały. Jednak ta jedna, wybrana w myślach (potem to sprawdzano), zostawała przez jakiś czas na ścianie, jakby przyklejona tajemniczą mocą.

W domu moich dziadków odbywały się podczas wojny seanse spirytystyczne. Przepowiednie, wskazówki i komentarze przywoływanych duchów, mocno ograniczone możliwościami kręcącego się na wszystkie strony talerzyka, nie były może zbyt wyszukane, ale robiły wielkie wrażenie. Pokrzepiały serca tych, którzy tęsknili za bliskimi będącymi już po tamtej stronie życia.

Gdy byłem dzieckiem dowiedziałem się także, iż Zamość wybudował Jan Zamoyski (taką opowieść nadal serwują turystom niektórzy przewodnicy turystyczni), niezwykły wódz, organizator i miłośnik europejskiej kultury. Zastanawiałem się, jak to możliwe, iż jeden człowiek — sam i własnoręcznie — postawił słynny zamojski ratusz, kolegiatę, potężne mury twierdzy, okazałe bramy i aż tyle kolorowych kamienic.

Wyobrażałem sobie tego „starożytnego” Zamoyskiego jako brodatego siłacza, który przyodziawszy szlachecki strój roboczy (były takie?) stawiał przynajmniej pół zamojskiego domu dziennie. Niestety, tę dziecinną wizję trzeba było między bajki włożyć, bo Zamość zbudowała cała armia ludzi (tyle że za pieniądze słynnego założyciela miasta). Byli to robotnicy sprowadzani z różnych stron kraju, staropolscy spece od budowlanki, ale także okoliczni chłopi, a wśród nich zapewne moi przodkowie. Na pewno pracowali ciężko, ale czy chętnie? Niestety, los chłopów w dawnej Rzeczpospolitej nie był godny pozazdroszczenia. Jednak to także dzięki ich wysiłkowi o mury Zamościa rozbijało się potem wiele potężnych armii."

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us