Padwa nadal liderem!
- Napisane przez SŁ/materiał nadesłany
- Skomentuj jako pierwszy!
- Czytany 1767 razy
W tygodniu poprzedzającym stracie w Kielcach szczypiorniści z Zamościa wzięli udział w nietypowej sesji fotograficznej, w której zostali ucharakteryzowani na postacie ze sławnych filmów. Tomasz Fugiel jako Freddy Krueger (?Koszmar z Ulicy Wiązów?) po prostu wionął grozą. W starciu z kielczanami rozgrywający Padwy kilkukrotnie udowodnił, że nieprzypadkowo stał się budzącą postrach postacią z kultowego horroru. Niczym taran rozbijał bowiem defensywę miejscowych odważnymi wejściami, a w newralgicznym momencie, przywrócił swemu zespołowi nadzieję na korzystny wynik. Od pierwszych minut na parkiecie w Kielcach trwał zacięty mecz. Gdy tylko któraś z ekip wychodziła na prowadzenie, natychmiast rywale ją dopędzali. W kilku przypadkach "dopędzali" trzeba odebrać jak najbardziej dosłownie, ponieważ parę wyjść do kontry Krzysztofa Bigosa czy Łukasza Orlicha było tak błyskawicznych, jak gdyby ścigali się z samym Usianem Boltem. Albo jak gdyby? uciekali przed Tomaszem Fugielem w kostiumie Freddiego Kruegera.
Do przerwy mieliśmy więc remis 16:16. Po zmianie stron czerwoną kartkę z gradacji kar zarobił Bartosz Skiba, a zespół Tomasza Błaszkiewicza odskoczył na 22:17. Padwa zaczęła jednak wyżej oraz aktywniej bronić i na kwadrans przed końcem wynik brzmiał 24:24. W końcówce byliśmy świadkami dreszczowca? do sześcianu. Miejscowi prowadzili 28:25, 29:26, a w 57 minucie 31:28, ale chyba zbyt wcześnie uwierzyli, że jest po meczu. Natomiast żółto-czerwoni w decydujących momentach wyglądali tak, jakby chwilę wcześniej otrzymali zastrzyk z dodatkową porcją adrenaliny albo? porcję surowego mięsa. Dwukrotnie skutecznie kontry wykończył Łukasz Szymański, a w międzyczasie do siatki trafił Piotr Gałaszkiewicz i remis stał się faktem. Ba, mało tego! Ułamków sekundy zabrakło Pawłowi Puszkarskiemu, by rozstrzygnąć mecz na korzyść Padwy w regulaminowym czasie gry.
Po kilku minutach mieliśmy zaś konkurs rzutów karnych. Jego bohatera najkrócej można opisać tak: Nie każdy Superman musi chodzić w płaszczu… Patryk Plaszczak wybronił dwa rzuty, raz kielczanie trafili w poprzeczkę, a Paweł Puszkarski, Tomasz Fugiel i Krzysztof Bigos zrobili swoje. Dwa punkty jadą do Zamościa, Padwa nadal jest liderem i nadal dzierży miano ekipy niepokonanej.
– Zacznę od tego, że ta wygrana mnie bardzo cieszy, bo pokonaliśmy naprawdę dobry zespół. Jak fachowiec pobronił Patryk Plaszczak, a każdy z zawodników dołożył od siebie cegiełkę. Powiem, że gdybym przed meczem otrzymał propozycję wzięcia w ciemno dwóch punktów, to pewnie bym się zdecydował. Doceniam na pewno to, że w trudnych momentach nie zwiesiliśmy głów i podjęliśmy rękawicę. Na pewno w naszej grze sporo było mankamentów, na pewno stać nas było na zwycięstwo za trzy punkty, na pewno wiele naszych akcji rozgrywanych było w zbyt wolnym tempie. Z drugiej strony pozytywnie zdaliśmy egzamin z mentalności. Reakcje były właściwe, a przed nami mecz z Czuwajem, w którym od charakteru będzie zależało bardzo wiele - ocenił spotkanie trener Marcin Czerwonka.
Niedzielny mecz z Czuwajem w hali zamojskiego OSiRu, początek godz. 17.00.
