Reklama
Reklama
Kudlicki

Ostatnie chwile lata

foto: archiwum Bogdana Nowaka foto: archiwum Bogdana Nowaka

Na tych starych pocztówkach widać głównie kobiety z dziećmi. Niektóre z maluchów biegają po trotuarach, parkowych alejkach i drewnianych mostach, inne siedzą na kolanach mamek lub w archaicznych, pięknych wózkach. Kim te dzieciaki w przyszłości zostaną? Jakie będą ich losy np. za trzydzieści lat? Jeszcze w tej chwili nie wiadomo. Teraz zostały one „przyłapane” i utrwalone na zdjęciach podczas chwil spokoju przed wielką, światową burzą.

Zbiór fotografii, które prezentujemy obok, został wykonany w latach 1906-1913. Jest unikatowy, bardzo plastyczny. Takie strzępy rzeczywistości sprzed I wojny światowej ocalały jedynie na starych zdjęciach i widokówkach. Opisy tamtych czasów możemy też znaleźć w pożółkłych gazetach.

Nasiedziałem się dość w Szwajcaryi

Osobliwe w takim kontekście wyglądają relacje z ostatnich, ciepłych dni w miejskich parkach i m.in. na warszawskich ulicach. Niemal wyczuwa się w nich jesienny już zapach żółknących liści na drzewach; wręcz słyszymy stukot butów na trotuarach i dorożek na ulicach. Wydaje się, że muska naszą skórę babie lato... sprzed ponad wieku.

„Bociany już opuściły nasze pola i łąki, a jaskółki zbierają się do odlotu” – czytamy w felietonie zamieszczonym w czasopiśmie „Świat” (z września 1906 r.) „Równocześnie ożywiły się ulice Warszawy, zakwitły różnobarwne czapki uczniowskie. Twarze zbrunatniałe od słońca, ruchy elastyczne, rześkie – wszyscy ci co szukali wypoczynku nad morzem, w górach lub tylko w letnich mieszkaniach, popisują się odświeżonym wyglądem”.

Autor felietonu podpisujący się pseudonimem „Redivivus” niemal z ulgą stwierdził, iż właśnie skończył się okres nużącej bezczynności, twardych łóżek hotelowych i zagranicznych wasser-zupek. Może dlatego ludzie spotykający się w parkach i na ulicach są teraz bardziej rześcy i wylewni. Chętnie opowiadają też o swoich wojażach. Słyszało się takie rozmowy:
– Niech pan raczy usiąść – zachęcała kobieta znajomego w eleganckim cylindrze.
– Dziękuje pani – odpowiadał z ukłonem dżentelmen. – Nasiedziałem się dość w Szwajcaryi.

W rozmowach wyczuwało się jednak jakiś niepokój. Bo jak czytamy w felietonie „Redivivusa”, w Sosnowcu „skrytobójcze kule” dosięgły właśnie dzielnego i powszechnie szanowanego Renarda Waśniewskiego, dyrektora kopalni. Zamachowiec od razu położył tego człowieka trupem. Natomiast w Łodzi sześciuset robotników napadło na Mieczysława Silbersteina, dyrektora jednej z fabryk. Dlaczego? Robotnicy domagali się od swojego dyrektora zapłaty za przepracowane dni. Napadnięty nie uległ szantażowi. Dlatego on także został zamordowany. Podobno umierał w męczarniach.

„Strzela doń tylko kilku łotrów, ale cały tłum bierze udział w zbrodni, nie przeszkadzając w jej popełnieniu” – skonstatował zdziwiony „Redivivus”. Te wieści wstrząsają opinią publiczną.

- Cóż słychać? Czy będzie spokojnie? – dochodzą do żurnalisty niespokojne pytania.
– Zdaje się… Ludzie chcą pracować… – odpowiada jeden z wąsatych, eleganckich mężczyzn.

Rozkoszowałem się tym dniem

Na warszawskich ulicach, jak żaglowce po morzu, suną dziecięce wózeczki. Takie obrazki można obserwować także w wielu innych, polskich i europejskich miastach. Zwykle prowadzą je mamki lub wynajęte do tego opiekunki. Mają one na sobie specjalne fartuszki i czepeczki. Ich zajęcia są jakby oazą spokoju w coraz bardziej rozedrganym świecie. Są miejsca, w których te kobiety chętnie się gromadzę. Wymieniają wówczas opinię na temat wychowania dzieci oraz zapewne także przeróżne plotki (można się domyślać, że ich bohaterami są najczęściej właściciele zamożnych domów, którzy dają im pracę).

Dookoła mamek biegają starsze dzieci. Niektóre bawią się w przeróżne gry, skaczą, śmieją się w głos. Nie zwracają uwagi, gdy np. obok pojawia się uśmiechnięty fotograf, który z jakiegoś powodu uwiecznia takie beztroskie chwile ostatnich dni lata (czasami najlepsze zdjęcia były potem publikowane w formie pocztówek).

Świat toczył się jednak dalej… w kierunku przepaści. Symptomy tego co miało się wydarzyć także można było znaleźć m.in. w prasie.

Otóż w listopadzie 1913 r. cesarz Wilhelm II wybrał się w lasy niedaleko Dubrowa. Tam o wpół do drugiej po południu rozpoczął polowanie na terenie okolonym chustami i sieciami. Dziką zwierzynę z całej okolicy naganiało na jego stanowisko strzeleckie setki ludzi. Dwóch pomocników stale ładowało broń cesarzowi, a on strzelał i strzelał. Podczas całego polowania ubito w sumie 560 sztuk dzikiej zwierzyny. Ludzie byli z tak dziarskiego władcy dumni. Wiadomo było przecież, że Wilhelm II osobiście rozstrzelał dziesięć łosi i dziesięć loch. A nie miał wiele czasu. Polowanie skończyło się już o godz. 14.45! Po zakończeniu polowania postawiono w lasach niedaleko Dubrowa pamiątkowy obelisk.

Nie gorszy był car Mikołaj II. W jego zapiskach można znaleźć wiele opisów rosyjskich polowań. „O godz. 9. Udałem się na polowanie za Gatczynę, w pobliżu willi Elżbiety (…). Pogoda dopisała, spokojnie, bez słońca. Śniadanie jedliśmy w nowym domku” – notował Car Mikołaj II w pewien październikowy dzień. „Zabito 490 sztuk, z czego na mnie przypadło 10 cietrzewi, jarząbek, kuropatwa, 47 zajęcy, słonka, razem 60 sztuk. Rozkoszowałem się tym dniem, spędzonym na świeżym powietrzu, Niebawem rozpocznie się wielkie strzelanie do ludzi zwane I wojną światową Powstanie też wiele nowych obelisków. Będą one upamiętniać jednak miliony… ludzi – zwykle prostych żołnierzy – poległych podczas brutalnych, frontowych jatek."

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us