Reklama
Reklama

Prośba do arcybiskupa

foto: materiał nadesłany foto: materiał nadesłany

„Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Najprzewiebniejszy Ojcze! Ja mała Urszulka proszę o pomoc dla swojej mamusi, która jest chora i nie może zapracować, a gospodarz karze mamusi wyprowadzić (się), bo mu się winno 20 złotych. Tatuś poszed (pisownia oryginalna) do Bozi, a mamusia jest bardzo biedna, do kogo udaje się z prośbą to każdy odmówi. Proszę mojej mamusi poratować czemkolwiek” – tak zaczyna się prośba Urszulki Jeziorko, uczennicy drugiej klasy szkoły prowadzonej przez siostry Urszulanki w Kołomyi.

Owa prośba została spisana na karcie pocztowej wysłanej w 1935 r. z Kołomyi (kupiliśmy ją dzisiaj na Giełdzie Kolekcjonerskiej zorganizowanej obok Zamojskiego Domu Kultury). Jej adresatem był ks. Bolesław Twardowski, arcybiskup metropolita lwowski (to brat stryjeczny ks. Jana Twardowskiego, znanego poety). Karta miała dotrzeć do pałacu w którym purpurat rezydował. Nie bez powodu.

Ks. Bolesław Twardowski po 1919 r. przejął m.in. obowiązki wiceprezesa lwowskiego Wydziału Centralnego Instytutu Ubogich. Potem także słynął z działalności charytatywnej. Pomagał m.in. osobom bezrobotnym i głodującym (a takich kiedyś w naszym kraju nie brakowało). Dzięki jego inicjatywie powołano sekcję pomocy bezrobotnym Kresowego Biskupiego Komitetu Ratunkowego.

Arcybiskup wsławił się także zapałem budowlanym. Tylko do 1935 r. w zarządzanej przez niego archidiecezji lwowskiej zbudowano 27 kościołów parafialnych. W budowie były wówczas także cztery inne świątynie, a aż 19 – poddano gruntownej renowacji. To wszystko musiało jakoś dziewczynkę ośmielić, zmobilizować (skoro były fundusze na budowę monumentalnych kościołów, nie powinno ich też zabraknąć na wsparcie dla najuboższych). Miała zresztą ważne powody. „Idę teraz do drugiej klasy, ale jestem bosa, bo mi na kolonii meszciki (chodzi zapewne o jakiś rodzaj obuwia – przyp. red.) ktoś wziął (ukradł)” – pisała Urszulka Jeziorko w liście do arcybiskupa. I dodała: „Proszę się nie gniewać na małą Urszulcię (...). Bozia zapłaci”.

Nie wiadomo czy kuria pomogła Urszulce Jeziorko. Nie ma także pewności czy karta w ogóle dotarła do adresata. Nie umiemy także powiedzieć jakimi drogami ten pożółkły skrawek papieru trafił potem do Zamościa. To jednak niezwykłe (i zastanawiające) świadectwo realiów z jakimi musieli borykać się nasi ojcowie i dziadowie; przypomnienie o tym, iż na II Rzeczpospolitą nie zawsze powinniśmy patrzeć przez różowe okulary (a takie tendencje można ostatnio zaobserwować).

Bogdan Nowak

2 komentarzy

  • nonKS
    nonKS niedziela, 05 sierpień 2018 23:01 Link do komentarza

    Czy ktoś kiedyś widział żeby czarni (czy purpurowi) sami komuś pomogli. Zbiórkę co najwyżej zorganizują - dajcie ludzie kasę, a my się będziemy szczyci naszą dobrocią.

  • Łoj joj joj
    Łoj joj joj poniedziałek, 06 sierpień 2018 06:03 Link do komentarza

    Tak, tak czerwony rafałku

Skomentuj

- Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
- Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
- Portal ezamosc.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
- Użytkownik publikując komentarze reprezentuje własne poglądy i opinie, biorąc pełną odpowiedzialność karną i cywilną za publikowane treści.
- Pola wymagane są oznaczone *
- Twój adres email nie będzie opublikowany
- Korzystając z opcji 'komentarz', akceptujesz zasady regulaminu i politykę prywatności.
- Aby dodać komentarz, musisz zaznaczyć pole "Nie jestem robotem", tym samym potwierdzasz, że akceptujesz zasady regulaminu

Powrót na górę

Sekcje

Polecamy

ezamosc.pl

Reklama

Narzędzia

Follow Us